2010-02-04 21:19:15 >> must haves

Film do obejrzenia: A single man Toma Forda
Miejsce do pokochania: Pracownia masek weneckich Schegge w dzielnicy Castello w Wenecji
Piosenka do wsłuchania: Stormy weather Etty James
Rozkosz do wypicia: Jej Wysokość Prawdziwa Gorąca Czekolada z pływającą pomarańczą w Fabryce Czekolady Said na San Lorenzo w Rzymie
Książka do obczytania: Delta Wenus Anais Nin
Sztuka do obklikania: www.selfcontrolfreak.com




skomentuj (2)




2010-02-02 22:26:03 >> nudne

D: A ty znowu chcesz do Włoch?
Ja: Taka karma.

skomentuj (0)




2009-12-31 16:17:37 >> mam 23 lata, a jedyna stabilizacja w moim życiu to stabilizacja masy ciała

Dziś nie robię prawie nic, a:
moje rzęsy są dwumetrowe
oczy oblane jakby smołą
proste jak drut włosy jeszcze bardziej wyprostowane
paznokcie polakierowane
usta czerwone

Dostałam od przyjaciela z Islandii wiadomość:
"darling, I'm actually in bed with the flu but I'll give New Year's Eve the finger from where I lie",

Już mi lepiej.

skomentuj (1)




2009-11-29 17:21:46 >> It's not where you take things from - it's where you take them to (Jean-Luc Godard)

W okolicach rzymskiego dworca kolejowego od tygodnia siedzi Trochę Dziwna Gruba Baba i jak mantrę, powtarza: acqua, fanta, kokaina, acqua, fanta, kokaina, acqua, fanta, kokaina.


skomentuj (1)




2009-11-19 14:11:29 >> niekończąca się opowieść

Wróciłam właśnie ze spaceru na via del Corso w poszukiwaniu przewodnika po Bukareszcie, który oczywiście w stolicy europejskiego kraju nie istnieje. Starałam się również wymienić trochę euro na leje, co także okazało się niemożliwe (widzisz i nie grzmisz...).
Kto przybył z wizytą do Rzymu ten wie, że via del Corso ciągnie się jak flaki z olejem i jest prawie tak jak stąd do Zakopanego.
Po drugiej stronie ulicy, równolegle do mnie, poruszał się truchtem pan z rowerem i z kotem na smyczy. Kot rudy, puszysty, z tych ładnych. Pan trochę zapierdalał, więc kot mniej więcej co trzy kocie kroki za pomocą tylnych łap wykonywał blokadę. A że jeden krok pana to w przeliczeniu trzy kroki kota, kot miał prawo się zirytować. Po pewnym czasie kot zaprzestał desperackich prób blokowania, przestał kroczyć i zaczął jechać na swej kociej pupie.
Przechodnie przystawali i przyglądali się, gdyż owa scena rozgrywała się w biały dzień i balansowała na granicy molestowania zwierząt domowych i zwyczajnego pośpiechu pana kontra kocie lenistwo.
Ja po pewnym czasie zdecydowałam, iż nie chcę juz na to patrzeć i przyśpieszyłam kroku w celu zakupu grillowanych kasztanów.
Pyszne.


skomentuj (0)




2009-11-11 11:31:19 >> sto lat za Murzynami

Włochy to kraj obfitujący w przeróżne dziwy. Nauczyłam się żyć tu bezrefleksyjnie, beznamiętnie i bezsensownie, jak oni.
Ot, historia. Człowiek wchodzi do domu, po wesołej przejażdżce śmierdzącym smrodami ludzi świata metrem, gdzie żaden facet nie ustąpi człowiekowi miejsca, nawet jeśliżby człowiek nosem się podpierał, mdlał, rodził albo płakał rzewnymi łzami. Albo miał sto lat. Bo Facet - Włoch to drugie wcielenie Bozi i świętej krowy. Wracając do właściwego toku opowieści - człowiek po powrocie do domu i otrzepaniu się z gwiezdnego pyłu, otrząśnięciu się po atakach feminoidalnych wkurwów z metra, robi pranie. Człowiek wlewa płyn do pralki (bo proszek to broń bosz! mama każdego Włocha prawdę ci powie - że proszek to zło i że bezpowrotnie niszczy ubrania!), wlewa odplamiacz - i tu dygresja - odplamiacz ma na etykiecie małego Murzynka bez twarzy, ale w białej koszulce. Zastanówmy się... No tak, po zastosowaniu odplamiacza również mały Murzynek zostanie wybielony! Już nie będzie miał czarnej skóry, ale śnieżnobiałą, jak koszulka, bo przecież się wybrudził. Człowiek włącza pralkę i wtem wszystko wybucha. Światło, prąd i nastaje ciemność. Człowiek - mortal kombat - włącza komputer, gdyż tylko on daje światło i idzie sprawdzić korki. Korki stoją, jak stały. Wydzwania więc człowiek po współlokatorach, ale żaden nie potrafi mu powiedzieć, gdzie znajduje się jakaś inna skrzynka. Ale Polak potrafi! Człowiek zdejmuje w akcie desperacji ze ściany obraz, a pod obrazem... myk myk, guziczek  i jest światło.

Ot, co. Dolce vita.

skomentuj (5)




2009-11-02 10:39:31 >> Polska jest fajna.

Starsza pani w pociągu, okutana w dwie kurtki i dwie pary podkolanówek (wiem, bo zechciała zdjąć buty).
- Ciężki ten neseser?
- ... (ja: jaki neseser? aha, ok, obok mnie stoi walizka) Trochę ciężki.
- To chłopa by potrzeba, a nie takie dziewczę.


skomentuj (1)



zpolskidowolskiblog

książka skarg i zażaleń

2010
luty
2009
grudzień
listopad
październik
maj
marzec
styczeń
2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj


trochę kulturalniej
la quadriennale
starczy miejsca na miłość i sztukę
świat jest mały
ninja
islandzko
olsztyńska awangarda
a w lustrze
wszystko złoto co się świeci
wszystko, co się nie opłaca
słowo/obraz
opowiedz co będziesz tam robić
wróćmy do źródeł
made in tr

zaszyj się
letteralnie
próżnie
circolo degli artisti
czuły punkt
koktajl molotova
ewelinowo
igorowo
naśkowo
szkolnie
pędz(l)e
jadło i piło
fusy
to było w planie
łyk w biegu

podaj dalej
nieprzerwana lekcja muzyki
bo w mono jest smutno
bukotla
marija aka patrick wolf
(mój) chuopiec